sobota, 19 grudnia 2015

Od Draka CD Ashley

Słyszałem jak dziewczyna chrząta się po pokoju. Kiedy z niego wyszła nie zauważyła że nie śpię i wyszła z domu. Wiedziałem że to jest krok w stronę śmierci, wolałbym być samotnikiem który robi co chce bez wiedzy innych ludzi ale Nikolas. Zawyłem w poduszkę na te wspomnienie. Gdyby nie on mógłbym być wolny. Podniosłem głowę i zobaczyłem że jego brązowe oczy są wlepione we mnie.
-Czego się patrzysz ?- warknąłem. Byłem jedynym jak do tond członkiem tego gangu który śmiał się do niego zwracać na ty od samego początku. Jego wzrok powędrował w kierunku sypialni a potem znów na mnie
-Wyszła ? -mruknął
-Tak... ja nie wiem jak mogliście ją przyjąć... cho*lera przecież ona chce się zabić albo co ? Już nie wspominając że właśnie nas osłabiłeś czy od tego nie są te babki z Fighting Tigress ? Jesteś naprawdę popieprzony. Wiesz że gdybym mógł bym was zostawił ! -warknąłem i wstałem. Wtedy przypomniałem sobie o Drewie. Ściszyłem głos i mruknąłem - Pójdę po nią ale wiedz że nie będę jej pilnować - Szybko ogarnąłem koszulkę która przez sen mi się podwinęła i naciągnąłem spodnie. Zawiązałem buty i wolnym krokiem poszedłem w stronę drzwi. Czułem jak wzrok Nikolasa odprowadza mnie do drzwi. Otworzyłem je i wyszedłem na rozwalony ganek i oparłem się o ścianę która się prawie zawaliła. I patrzyłem przed siebie. Po chwili jacyś ludzie zaczęli się dziwnie uśmiechać. Przewróciłem oczami i tylko oderwałem od ściany. Dziewczyna spojrzała na mnie a ja przewróciłem oczami.
Cześć! - dziewczyna zbliżyła się do mnie o wiele za blisko więc zrobiłem stanowczy krok w tył przy czym lekko uderzyłem w ścianę z której zaczął zlatywać tynk.
- Życie ci nie miłe. - Warknąłem. To był mój odruch na te zbliżenie albo ja ją zabiję albo ludzie.
- Co?
- Po co wyłazisz na ulice damulko? -Ona naprawdę nie ma rozumu.
- Nie jestem żadna damulką. Po za tym umiem o siebie zadbać. - powstrzymałem się od wybuchnięcia śmiechem. Ta biedna mała duszyczka potrafiła o siebie zadbać aż zrobiło mi się jej żal. Dziewczyna pewnie była przekonana że potrafi o siebie zadbać i dołączyła do nas zamiast do Fighting Tigress to już jest totalna porażka te dziewczyny są naprawdę nie najgorsze widziałem niektórych samotników którym przydałoby się dołączyć do jednego z gangów. Ci ludzie nie mają mózgu we łbie czy co... ale wracając do dziewczyny która chyba miała na imię Ashley to nie pomyślała żeby mnie minąć i pójść do domu, westchnąłem i powoli powiedziałem tak żeby zrozumiała
-Idź do tej - wskazałem na budynek - ruiny domu, tam jest bezpiecznie... chwilowo -odepchnąłem się od ściany i ominąłem ją. Nie miałem zamiaru wracać... chciałem się przejść po za tym muszę znaleźć Jeana.
***
Gdy wróciłem czekała mnie godzinna lekcja o tym jaki to jestem zły i wredny (bo zaraz umrę) ale to Drew mi mówił, Nikolas nawet się nie odezwał co szczerze mnie nie przeszkadza. Nikt prócz nas i jego siostry nie wie o co tu chodzi ale jakby to powiedzieć jego siostra Lou już z nami nie ma bo odeszła do innego gangu który chyba chwilowo jest jednym z najlepszych gangów.
-Dziś twoja warta...- przewróciłem oczami
-Wiem ale to nie znaczy że będę cały dzień tu i to pewnie jeszcze z nią -powiedziałem do Drewa wskazując pokój Ashley która właśnie tam była, i chyba czyściła coś bo słyszałem plusk wody jak odkładała do niej szmatkę. Upiłem łyk energetyka i zacząłem pytać
-Gdzie idziecie ? Co będziecie robić ? Drew nie możesz ty zostać ? Wiecie że lepszy jestem w terenie niż na warcie domu i nowej -nagle "nowa" wyszła z pokoju, spojrzała na nas po kolei jakby widziała jakiś nasz sekret ale nie mamy żadnego który byłby znany tylko naszemu trio. Nikolas popatrzył na Drewa a potem na mnie
-Dziś nic ciekawego, po za tym przez ostatni miesiąc w ogóle nie miałeś warty i musisz dziś ty, młoda nie wie chyba jeszcze wszystkiego możesz jej kilka naszych zasad objaśnić jakbyś się nudził -Ta... ja i tłumaczenie jeszcze jej, chyba sobie coś z głową zrobił. Po jakiejś godzinie wyszli a ja siedziałem w dużym na kanapie (gdzie nie było mi dane spać) i czytałem książkę (którą swoimi drogami Nikolas zakazał czytać). Nagle wyszła z pokoju Ashley chyba chciała pokazać że żyje i kiedy chciała wrócić do pokoju powiedziała :

<Ashley ?>

sobota, 12 grudnia 2015

Od Rayan'a CD Caroline

Przemierzałem miasto sunąc się między czymś co kiedyś musiało być wielkimi i wspaniałymi budowlani, albo chociaż w miarę ładnymi. Teraz jednak była to jakaś porażka w której po prostu mieszkały resztki ludzi. Pogoda była wprost idealna na przechadzki. Mgła z dymem tworzyła osłonę przed gapiami i wszystkim innym, wyciągnąłem z kieszeni papierosy i odpaliłem jednego. Zaciągnąłem się by po chwili wypuścić z ust parę dymu która zmieszała się z już otaczającymi mnie oparami. Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech i lekkie poczucie błogości. Wziąłem papierosa po raz drugi do ust, ale nie zaciągnąłem się ponieważ usłyszałem szczekanie psa. Odwróciłem się w jego kierunku. Zapomniałem, że wziąłem ze sobą Loki'ego. Psiak patrzył na mnie i lekko przekręcił głowę.
- Czego chcesz? - spytałem. On tylko po merdał ogonem i zaczął iść w prawą stronę. Dotarło do mnie, że zapewne chce iść do parku, nie wiem co on tam takiego widział było to tak samo zapuszczone miejsce jak całe miasto, ale chyba taka natura psa. Ruszyłem za nim wolnym krokiem co chwilę odwracał się do mnie i szczeka.
- Aleś ty nerwowy, mamy czas i tak nigdzie nam się nie spieszy - burknąłem znów biorąc papierosa do ust. Psiak i tak mnie nie zrozumiał i robił to co wcześniej, czasami był aż nazbyt denerwujący. Byliśmy w połowie drogi, gdy stwierdziłem, że skoro już jesteśmy w tej okolicy możemy zajrzeć do Andy'iego. Ostatnio biednie u mnie było z jakimkolwiek narkotykiem, więc i marihuana była dobra. Zagwizdałem by Loki poszedł za mną. Popatrzyła na mnie z urazą, ale poszedł za mną. Dotarliśmy na odpowiednią ulicę i już skierowałem się na przejście, gdy ten durny pies znów zaczął szczekać tyle, że tym razem jeszcze zaczął gdzieś biec. Odwróciłem się do niego by na niego krzyknąć, ale zobaczyłem jakąś kobietę trzymającą klucz francuski i chłopca. To na nich szczekać Loki. Ten psiak zawsze sprawia mi jakieś kłopoty teraz jednak nie mogłem go zostawić. Skierowałem się w ich kierunku. Kobieta od razu odwróciła się w moim kierunku ściskając bardziej prowizoryczną broń. Dzieciak za to zaczął uciekać. Wyciągnąłem znowu papierosa i włożyłem do ust. Potem sięgnąłem zapalniczkę.
- Nie radzę - powiedziała kobieta. Olałem to i wyciągnąłem zapalniczkę następnie odpaliłem papierosa.
- Najpierw dzieciaka straszysz teraz mnie? Jestem tylko przechodnim z głupim psem. Czym ci zagrażam skarbie?

<Caroline?>

Od Ashley

Wraz z moim nowym gangiem mieszkaliśmy w małym, opuszczonym domu. Ja miałam dla siebie całą sypialnie, która wcześniej należała do Nikolasa, a chłopaki spali w salonie. Wstała wcześnie rano, reszta gangu jeszcze spała. Przez kilka minut leżałam w łóżku myśląc o wczorajszym dniu w którym tyle się zdarzyło.... Aby dołączyć do ''Crying moon'' musiałam najpierw wygrać walkę z jednym z członków gangu. Starcie okazało się dziecinnie proste, jednak czułam że Drew daje mi fory. Najważniejsze, że nareszcie mam dom i przyjaciół. Wstałam i poszłam zobaczył czy chłopaki jeszcze śpią. Wszyscy byli rozwaleni na sofie bądź starych, obdartych fotelach. Mieli zamknięte oczy i cicho chrapali. Nie miałam wątpliwości, że jeszcze śpią. Wyszłam na zewnątrz, aby przejść się na spacer. Szłam po ulicach zniszczonego miasta, budynki były szare i sprawiały wrażenie jak by zaraz miały się zawalić. Na ulicach nie było ludzi, tylko czasem mogłam dostrzec tajemniczego dilera między blokami. Kiedy zrobiło się jaśniej i więcej ludzi zaczęło wychodzić na ulice, lub wyglądać zza okien, postanowiłam wrócić do domu. Przy naszych drzwiach stał jakiś chłopaki, kiedy się zbliżyła okazał się być to Drake z mojego gangu.
- Cześć! - zawołałam i podbiegłam do niego. 
- Życie ci nie miłe. - warkną oschle. 
- Co? - zdziwiłam się.
- Po co wyłazisz na ulice damulko? - odparł zimnym tonem.
- Nie jestem żadna damulką. Po za tym umiem o siebie zadbać. - powiedziałam stanowczo.

<Drake?>


piątek, 11 grudnia 2015

"Aby coś zyskać trzeba najpierw coś stracić"

Imię nazwisko| Ashley Philips
Pseudonim| dla przyjaciół Ash
Motto| ,,Nie ważne ile było porażek, pomyśl ile jeszcze w życiu czeka cię zwycięstw''
Reputacja| 
Data urodzenia| 18.08.2032r. (20 lat)
Gang| Crying Moon
Charakter| Ashley jest raczej zamknięta w sobie i tajemnicza, potrzebuje jednak bliskości i czułości innych. Pewna siebie, odważna i twarda, trudno ją rozzłościć, jest oazą spokoju. Mądra i rozważna dziewczyna nic nie robi pochopnie. Jest nieufna i ostrożna dla obcych, jednak kiedy bliżej się ją pozna okazuje się być bardzo przyjacielska i lojalna. Czasem lubi pobyć sama i przemyśleć sobie kilka spraw, ale ogólnie jest towarzyska i woli pracować w grupie. Nie lubi zabijać zwierząt, a tym bardziej ludzi, ale jeśli musiała by to zrobić by ocalić siebie lub przyjaciela, zrobiła by bez wahania. Woli towarzystwo zwierząt, niż ludzi, w końcu zwierzę nigdy nie kłamie, a Ash nie znosi kłamstwa. Jest wierna i odda życie za gang. Ma dobre serce, ale jest przy tym rozważna i ostrożna. Jest wielką romantyczką, ale nigdy jeszcze nie była w prawdziwym związku.
Aparacje| 
Wzrost: Wysoka (177cm)
Waga: 68kg 
Budowa: Szczupła
Włosy: Czarne 
Oczy: Piwne 
Znaki szczególne: Bardzo blada.
Orientacja| Hetero
Partner| Trochę ciągnie ją do Drake.
Historia| Woli trzymać ją w tajemnicy
Uzależnienia| Jeszcze niedawno paliła, ale to rzuciła
Inne| 
- świetnie jeździć konną
- umie strzelać z pistoletu 
- Zna Hiszpański, Niemiecki i Angielski
Inne zdjęcia| -
Autor| sofi2003 (howrse)

środa, 9 grudnia 2015

Od Caroline

Gęsta mgła zmieszana z dymem i innymi oparami wisiała nad zniszczonymi budynkami, które wydawały się od tak dawna opuszczone, jednak jeśliby się mocniej przyjrzeć można było zobaczyć nikłe światełka w wybitych oknach oraz sylwetki ludzi przemykających niczym cienie w mroku pokoi. Niektórzy wychylali głowy na zewnątrz, trzymając papieros w ręku i rozglądając się dookoła jakby cały krajobraz widzieli po raz pierwszy w życiu. Obojętnie wychodząc z klatki schodowej i zamiatając przed blokami, które oszczędziła wojna oraz czas, resztę tynku, piachu i kurzu.
To była ta spokojna dzielnica, gdzie ludzie nie patrzyli na ciebie spod oczu, chociaż nie byli tak towarzyscy jak inni. Jedynym ich interesem było spokojne życie w dotychczasowym miejscu, gdzie się wychowali i ukrywali.
Ciemna chmura czarnego dymu ulatniająca się z pobliskiej fabryki szkła, która została zamknięta w ostatnich latach wojny, przykryła niebo. Wkrótce zaczął padać deszcz niszczycielski dla murów, które pod jego wpływem się roztapiały, roślinności, która bywała tu bardzo rzadko i najczęściej usychała z powodu zatrutej wody oraz ludzi, dla których taki deszcz nie był do niczego przydatny.
Minęłam starszego mężczyznę z fajką w ręce i skierowałam się w stronę południowej uliczki, która prowadziła do (wydającego się niewielkim) budynku, który jako jedyny wyróżniał się kolorem ścian oraz mocno neonowymi napisami, które mieniły się wśród ciemności. Jednak na tą chwilę nie był on moim celem. Tuż przed bramą skręciłam w lewo, dokładnie pamiętając gdzie teraz iść by trafić do swojego tymczasowego domu. Zresztą większość czasu spędzałam w garażu, oglądając swój motor oraz rzeczy po poprzednich właścicielach. Wnioskując z rzeczy, które tu zostawili była to szczęśliwa rodzina z dwójką dzieci. Ojciec pracował jako lekarz, matka musiała być albo pielęgniarką, albo również lekarzem, tak czy inaczej jedna branża. Dzieci- dwie córki. Jedna z nich nazywała się Emily i miała z osiem, dziewięć lat. Po starszej nie było dużo rzeczy, ale patrząc na zdjęcia wywnioskowałam, że wyglądała na trzynaście, może dwanaście lat. Nawet nie wiem po co wgłębiałam się w historię tego miejsca, gdzie aktualnie mieszkam, możliwe, że to czysta ciekawość mnie do tego skłoniła. Co się stało z rodziną? Tego nie wiem, bo przecież mogło się zdarzyć cokolwiek. Dotarłszy do domu, zdjęłam przemoczoną kurtkę, rzucając ją obojętnie na blat z narzędziami. W tym samym momencie coś mignęło w lustrze, które wisiało na brudnej od smarów i olei ścianie. Stanęłam nieruchomo, wpatrując się w odbijające szkło. Ktoś potknął się o skrzynkę z narzędziami i już nie miałam wątpliwości, że to kolejny złodziej zwany przeze mnie chodzącym idiotyzmem, bo nawet kraść nie potrafi.
Westchnęłam głęboko, odwracając się i ruszając za chłopakiem. Dobiegłam gdzieś w okolice tzw. Ulicy Szalonej Maryśki. Nazywali tak niewielką ścieżkę, przez którą najłatwiej było dostać najpopularniejszy narkotyk na rynku.
Skoczyłam przez niewielki murek, zastawiając małemu złodziejowi drogę i przystawiając mu nóż do brzucha.
-To jest moje chłopczyku- skierowałam wzrokiem na klucz francuski.
Nie wiem po co mu on był, ale nie interesowało mnie to zbytnio. Choć nie ukrywałam zdziwienia, które przenikało się wzajemnie z rozbawieniem.
Choć niechętnie, chłopiec(bo mężczyzną to go nazwać nie mogę) oddał narzędzie.
-Jeszcze raz się chociażby zbliżysz to zawiśniesz na drzewie w parku. Władze się raczej tym nie przejmą zbytnio- zrobiłam teatralnie niewinną minę.

<Ryan?>

"Show me a sign, show me a reason to give, A solitary fuck about your goddamn beliefs."

Imię i nazwisko| Caroline Raven Campbell
Pseudonim| Odnoś się do niej z szacunkiem, a ona też cię tym obdaruje, także nie zdrabniaj jej imienia gdy ci nie wolno(a raczej nie wolno). Znajomi(których nie jest dużo) nazywają ją po prostu Caro lub Raven, skrót jej pełnego imienia, jednak posiada jeszcze inne. Wiele innych. Jednym z nich jest Rafi, dość dziwny i osobliwy pseudonim.
Motto| „Słowa palą, więc pali się słowa. Nikt o treść popiołów nie pyta...”
Reputacja| 
Data urodzenia| 23 września 2032 (20 lat)
Głos| Evanescence
Gang| Brak
Charakter| Taaa... kolejna osoba, która szczyci się swoim chamstwem i arogancją, przeszywającą cię na wskroś. Tylko, ta kobieta naprawdę potrafi się zachować jak szowinistyczna „bitch”. 
Caro jakoś od zawsze była zależna tylko od siebie i wymagająca od innych. W końcu cicha woda brzegi rwie. Nie szczyci się niczym, raczej woli usiąść gdzieś z boku i obserwować, dopiero potem działać, co też nie oznacza, że brak jej rytmu, bo rozrywkowa to ona jest. Oj... jest i to bardzo. Nie ma problemów z przyłączeniem się do tłumu i zabawy.
Kobieta jest z natury okropnie złośliwa. Nie oszczędza nikogo. Nie potrafi powstrzymać się od sarkazmu czy rzutem riposty. Pokazuje całą sobą jak bardzo kogoś nie znosi, choć i dla znajomych jest cięta i niedostępna. Tak, więc jej nie denerwuj, bo bez kija nie podchodź, nawet z kijem jest nadal niebezpiecznie. Ona posiada temperament i niezwykle duże mniemanie o sobie. Czy jest zadufana w sobie? No... może troszkę. Raczej określiłabym to dobrą samooceną niż przesadną dumą. Jest egoistyczna, to trzeba podkreślić koniecznie. Nie potrafi być wierna jak i oddana, więc na wielką przyjaźń nie licz. Nie jest także typem konformisty. Oj nie. Nigdy nie przestrzegała żadnych zasad, reguł, etykiet i innych bzdet. Szczerze, to w tych czasach takowe nie istnieją.
Potrafi działać na mężczyzn niczym magnez i owijać ich wokół małego palca. Doskonale wie jak wykorzystać swoje zgrabne, wysportowane ciało do podrywu. Podobno jej niespotykana pewność siebie, którą posiada w nadmiarach oraz chwilowa porywczość robią takie same wrażenie jak ona sama. Do kobiet podchodzi bardziej „racjonalniej”, woli się im przyjrzeć dokładniej, a wiele z nich z chęcią by udusiła na miejscu, toteż jej relacje z tą samą płcią nie są zbyt dobre.
Czasem zachowuje się jak typowa suka bez skrupułów czy też kontroli nad sobą. Nie przejmuje się zdaniem innych, nie obchodzą ją inni ludzie, myśli wyłącznie o swoim tyłku. A ona potrafi przechylić szalę na swoją stronę. Doskonale wyłapie co może wpłynąć pozytywnie na jej stronę. Nie łatwo jest ją oszukać, bo niezwykle sprytna i przebiegła osoba. Bez wahania robi to co uważa za jedyne i słuszne, nie cierpi jakiegokolwiek sprzeciwu, jest inteligentna i nieprzewidywalna w swoich działaniach, także nie łatwo jest ją zmylić.
Aparycje| 
Wzrost: ok. 175cm
Waga: 57kg
Budowa: Caro to szczupła i zgrabna kobieta, z wyraźnymi krągłościami i atutami. Posiada pięknie wyrzeźbione ciało z długimi nogami, przez co jest dość wysoka. Ma dobrze zarysowane kości policzkowe i długie, gęste rzęsy, które dodają uroku jej brązowym oczom.
Włosy: Lekko falowane, blond z nielicznymi, ciemniejszymi pasemkami, sięgające dziewczynie poniżej piersi, cieniowane. Zazwyczaj rozpuszczone, chociaż można ją spotkać z kucykiem lub kokiem upiętym w artystycznym nieładzie. 
Oczy: To temat podlegający dyskusji, bowiem każdy ma na to inne spojrzenie. Jednak przyjęło się, że są jasnobrązowe, choć ona sama uważa to za kolor bursztynu.
Skóra: Dosyć blada i taka też się wydaje. W dodatku bardzo delikatna i gładka.
Znaki szczególnie: Jeśli delikatne dłonie zaliczają się do tego podpunktu to mogę je tu wymienić. Poza tym, dwie cięte blizny na lewym barku.
Orientacja| Heteroseksualna i szczerze mówiąc, o wiele bardziej woli towarzystwo mężczyzn niż kobiet, które ją zazwyczaj denerwują samym swoim istnieniem. 
Partner| Jeśli ona wygląda ci na kogoś, kto by mógłby wytrzymać z jednym facetem to oznacza, że jesteś kompletnym debilem. Dziękuję bardzo. Tyle w temacie.
Historia| Urodzona cztery lata przed III wojną światową, określaną mianem Wielka Wojna Mocarstw. Nie posiada rodziny, raczej o niej zapomniała, bo wychowywała się w domu dziecka. Oczywiście stowarzyszenie przytułku upadło czy raczej zostało brutalnie zamknięte i dziewczyna wychowywała się wśród ruin miast, kurzu, brudu i zgnilizny rozpadających się ciał zabitych ludzi. Ulica nauczyła ją sztuczek niezbędnych do przetrwania- samowystarczalności oraz zaufania wyłącznie dla siebie. Wtedy przecież wszystko i wszyscy chcieli cię zabić.
Aż dziwne, że mała dziewczynka zdołała przeżyć i przetrwać oraz podnieść się na obalonej przez świat psychice. Czemu wybrała samotność? Nigdy nie lubiła wchodzić w umowy z innymi ludźmi(pomijając fakt, że zazwyczaj bierze wszystko dla siebie co czyni ją samolubną), jest panem samej sobie, może też dlatego, że nie uznaje władzy i nie cierpi wytycznych oraz posłuszeństwa. Posiada znajomych... jako takich. Są to raczej ludzie, których w pewien sposób akceptuje, bo lubi to trochę za mocne słowo. 
Uzależnienia| Pomimo zamiłowania do mocnego alkoholu, nigdy nie była od niego ani od niczego uzależniona. A czy denerwowanie ludzi się to tego zalicza?
Inne|
-Jeszcze nigdy nie paliła, może kiedyś, może wcale...? A jeśli chodzi o resztę używek to jak najbardziej.
-Dwie cięte blizny na lewym barku oraz tatuaż po prawej stronie brzucha z krukiem i na karku w kształcie drzewa.
-Posiada czarny ścigacz, za czym idzie jej ogromne zamiłowanie do tego sprzętu.
-Posiada ogromny talent artystyczny i muzyczny. Pięknie śpiewa, lecz tego nie lubi, wyjątkiem jest gdy się serio upije. Jeśli chodzi o rysunki to owszem, rysuje poniekąd gdy jej się bardzo nudzi.
Inne zdjęcia| 1 | 2 | 3
Autor| izusia321/izabelamoczado@gmail.com

wtorek, 8 grudnia 2015

"Tylko ci, którzy zaryzykują pójść za daleko dowiadują się jak daleko można pójść"

Imię nazwisko| Drake Boleyn
Pseudonim| Szczerze nie ma
Motto| Człowiek to rzeczownik, a rzeczownikiem rządzą przypadki.
Reputacja|
Data urodzenia| 30.02.2030r. (22 lata)
Gang| Crying Moon
Charakter| Drake to ciężki charakter. Z pewnością jest to kawał aroganta, który nie bacząc na nic brnie przed siebie z wysoko uniesioną głową, wypiętą piersią i szyderczym uśmieszkiem na ustach nie zważając na innych. Chodzi swoimi ścieżkami i nigdy nie krzyżuje dróg obcych mu osób. Woli przebywać samotnie, odosobniony i odizolowany od wszelakich znanym mu istot żywych prócz koni i drzew.Jest cichy, skryty i tajemniczy, zamknięty w sobie do najjaśniejszego kwadratu.
Z pewnością cechuje go ciekawy pogląd na temat świata. Uważa, że nie powinien nigdy znaleźć się na tym świecie, nie powinien żyć. Ale skoro musi, niech inni się tym cieszą, on będzie to robił po swojemu. Będzie samotnie spędzał każdy swój dzień mizernego istnienia z dala od ludzi.
Wiadomo jednak jest, że niemożliwe jest niespotykanie istot żywych na swej drodze. Drako, mimo tego, że nienawidzi towarzystwa, musi to znosić, zwłaszcza dlatego, że jego obowiązkiem jest obcowanie z członkami gangu, choć uważa, że robić tego nie powinien.. no ale niestety życie nie jest sprawiedliwe...Kiedy Drake przebije lekko swą skamieniałą skorupę i nawiąże kontakt z bliźnim, nie spodziewaj się czegoś nadzwyczajnego. On nikomu nie ufa, nie ufał i ufać nie będzie. Nie może na kimś polegać jak na Zawiszy kiedy ten nie jest tego godzien. Choć czasem chłopak ten potrafi się otworzyć. Ale nie w pozytywnym sensie tego słowa znaczeniu. Drake rzuci kilka aroganckich, chamskich i niezwykle szyderczych słów, by najzwyczajniej w świecie - spławić cię i dalej żyć w swoim nienagannym tempie. 
Aparacje|
Wzrost: Wysoki (180cm)
Waga: 70kg
Budowa: Wysportowana sylwetka
Włosy: Można powiedzieć że to blond ale perfekcyjnym okiem jest to brąz rozcieńczony blondem.
Oczy: Brązowe
Skóra : Lekko opalona
Znaki szczególne: Ma dwa tatuaże.
Orientacja| Hetero
Partner| Jego serce zamarzło sto lat temu (a może i jeszcze wcześniej)
Historia| Opowie ci ją jak zasłużysz. 
Uzależnienia| Nie przyznaje się do żadnego wiec nie podaje.
Inne| Nic ciekawego
Inne zdjęcia| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6
Autor| legowik123@gmail.com / raritiana